Zbyt zajęci tym, co pilne!!!

Wczoraj pisałem o tym, jak bardzo korzystne jest automatyczne działanie w oparciu o nawyki, które sprawiają, że kawałek, po kawałku robimy swoją “robotę”.

Pisałem także o tym, jak ważne jest wiedzieć do czego zmierzamy i dlaczego (co stanowi fundament dla motywacji).

Kiedy nie mamy jasno określonych celów, wówczas łatwo ulec pokusie by, zajmować się czyimiś celami, spełniać cudze marzenia, a potem frustrować się, że stoimy w miejscu i nie rozwijamy się.

Kiedy robi się kocioł i nie mamy sprecyzowanych celów wpadamy w wir tak zwanego “gaszenia pożarów”, robienia rzeczy na ASAP (po polsku “na wczoraj!), toniemy w sprawach, które naglą i ciężko jest nam wypłynąć na powierzchnię, spokojne wody, po których można łatwo żeglować.

Jesteśmy zbyt zajęci tym, co pilne, bo bez klarownej wizji przyszłości nie jesteśmy w stanie przewidywać co się wydarzy, jako że nie my jesteśmy w centrum akcji, nie jesteśmy inicjatorem zmian, a jedynie reaktorem - kimś, kto odpowiada na bodźce z zewnątrz.

Wiele osób przeraża wizja pracy nad własnym biznesem, przejście “na własne”, bo wydaje się im, że będą jeszcze bardziej zajęci, niż dotychczas, w pracy na etacie, gdzie przynajmniej otrzymują określone zadania, klarowne polecenia.

Praca “na własnym” może być stresująca, gdy nie bierzemy tego steru w swoje ręce i działamy bez planu, bez żadnej strategii. Wtedy reagujemy tylko na pilne i nieprzewidziane potrzeby naszych klientów, do każdego musimy się dostosować.

Jeśli wykonasz pracę i określisz swoje cele, wartość, którą chcesz kreować i wiesz dlaczego chcesz to robić, podjąłeś się tego wyzwania świadomie, wówczas stres da się okiełznać.

O ile dasz sobie czas na to, by nie zajmować się tym co pilne, lecz tak prowadzić działalność, aby unikać sytuacji pilnych przez konsekwentną i systematyczną pracę w kierunku ściśle określonych celów.

Jeśli jesteś wieczne zbyt zajęty tym, co pilne, to powinieneś się zastanowić, czy nie wpadłeś w nawyk - tryb reagowania na bodźce, zamiast projektowania przyszłości i wczesne przeciwdziałanie przykrym niespodziankom.

W jaki sposób sprawdzić, czy nie działasz w trybie pilnym?

Służy do tego “Matryca Eisenhowera”.

Z tej strony dowiesz się jak jej użyć.
Fajne? Podziel się na

About the Author

Autor bloga ProstyFacet.pl. Tworzę strony internetowe w Wordpressie. Biegam, kocham taniec, czytam w jęz. angielskim i francuskim. Choć jestem inżynierem, zawsze interesował mnie człowiek.

Leave a Reply 2 comments

Marcin - 7 listopada 2018 Reply

Cześć Irku!

Mimo, że od lat staram się planować swoją pracę, nie odkładać rzeczy na później i wyrabiać w sobie nawyki (Kiedyś zanim rozwój osobisty był modny, bardzo interesowałem się tematem, praca nad sobą pomogła mi swego czasu świetnie zdać maturę i dostać się na wymarzone studia). Staram się tego samego uczyć moich pracowników, ale głośno się nie przyznaje, że mam problem zgoła inny – ustanawianie celów. Większość wydaje mi się prosta, albo mało istotna, a jeszcze gorzej jeśli jest to cel długoterminowy – wtedy tłumaczę sobie „że ma czas” no a na końcu przychodzi pośpiech. Najskuteczniej motywuje mnie właśnie deadline i asap. Jakieś rady?

    Irek Krajewski - 8 listopada 2018 Reply

    Cześć Marcinie,
    Nawyki sprawdzają się w codziennym realizowaniu zadań. Duże i odległe cele są trudne dla naszego umysłu – ciężko jest sobie, siebie wyobrazić np. za 5-10 lat, zwłaszcza, gdy technologia tak szybko zmienia świat. W przypadku tak odległych celów, często zapominamy o tej drodze z punktu A do B i tym, że musimy zebrać nieco doświadczenia, aby znaleźć się w B.
    Ja do tego podchodzę metodą 3 poziomów. Wielki, nieosiągalny na razie cel dzielę na etapy (ich przykłady znajdziesz na blogu na stronie Wyzwania).
    Cel poziomu 3 musi być trudny, ambitny, stanowić wyzwanie. Poziom 1 jest czymś łatwym, możliwym do osiągnięcia w perspektywie 1-3 miesięcy. Cel 2 to mniej więcej 30% celu poziomu 3, cel 1 – 10%.
    Określasz takie cele i koncentrujesz się na tym jak dojść z 0 do poz.1, nie myślisz o poz.3, żeby nie czuć się przytłoczonym i nie zniechęcić.
    Dążenie do celu poziomu 1 jest czymś, co pozwala zweryfikować, czy naprawdę tego chcemy, czy to jest dla nas. Jeśli osiągniesz poz.1, to zyskujesz większą wiarę w swoje umiejętności i wiesz, że możesz także dojść do poziomu 2 oraz wiesz czego musisz się douczyć, co pokonać. Osiągnięcie poziomu 2 daje wreszczie odwagę, wiarę oraz doświadczenie niezbędne do ruszenia w kierunku poziomu 3.
    Co ważne – każdy z poziomów należy potraktować jako wyzwanie i celebrować sukces po jego zdobyciu.
    Taka jest moja rada.

Leave a Reply: