Obfitość, czyli dostatek, który jest przeciwieństwem niedostatku, lub pustki - to taki nasz częsty cel.
Dlaczego obfitość to tak pięknie brzmi? Dlatego, że po przeciwnej stronie stawiamy zwykle to, czego się obawiamy. Obfitość materialna będzie przeciwstawiona materialnemu ubóstwu, tak jak obfitość intelektualna ma być przeciwstawiona ubóstwu intelektualnemu. Podobnie z obfitością relacji, uznania, nagród, obfitością duchową również - każda ma swojego potwornego antagonistę, od którego uciekamy.
Problem w tym, że zazwyczaj chcemy mieć więcej, lepiej, szybciej, nawet taniej. Chcemy wiele na raz. Być może dlatego, że boimy się pustki i niedostatku, a być może dlatego, że przywykliśmy do tego, że gdy coś jest w naszym zasięgu, na coś nas stać dziś, to musimy to mieć od razu, poczuć się dzięki temu lepiej, wzbogacić nasz status, dowartościować się i przez to nie próbujemy zważyć tej obfitości, zastanowić się z czym powinna się równoważyć.
Z obfitością jest trochę jak z systemem naczyń połączonych. Czy można wierzyć, że napełniając jedno naczynie nie uszczuplimy zawartości drugiego, albo że gdzieś się w końcu nie przeleje?
Czy można mieć wszystko na raz?
Moim zdaniem świat jest bardzo fizyczny, jest w równowadze i zyskując w jednym miejscu, musimy zabrać w drugim. Poza tym myśląc o obfitości nie zapominajmy o tym, że świat jest takim systemem naczyń połączonych, nie można patrzeć tunelowo i dostrzegać tylko jedną stronę medalu.
I tak obfitość materialna może się wiązać z obfitością długów, lub ryzykiem braku płynności finansowej. Obfitość relacji może oznaczać też obfitość zobowiązań i brak czasu. Obfitość w statusie społecznym może się wiązać z obfitością trudnych ról i póz, które będziemy musieli przyjąć.
Nie ma dobrej obfitości bez wyważenia.
Mając obfitość nie stawajmy się chciwi, zwłaszcza skąpi emocjonalnie. Wprowadzajmy naszą obfitość dalej w obieg, aby cyrkulowała i napełniała kolejne naczynia, zasilała kolejne źródła. Przez to nam będzie lżej i zrobimy miejsce na dobre wyważenie, równowagę i balans w wielu aspektach naszego życia.
To trudna sztuka i wymaga wielu eksperymentów, wielu doświadczeń, ale jest do zrobienia, jeśli tylko chcemy patrzeć szerzej, nie dajemy się omamić dostatkiem.