Nie ma wolności bez odpowiedzialności

Wolność - piękne słowo, który oznacza tak wiele, że często się "rozmywa". Wolność była w naszym kraju noszona jako hasło na sztandarach w czasach, kiedy jawnie cenzurowano prasę, sztukę i język w dyskursie politycznym, kiedy byli "równi i równiejsi". Na szczęście te czasy mamy za sobą i po nich nastąpiła tzw. wolność gospodarcza, wolność słowa i przekonań.

Wolność zawsze łatwa jest do zdefiniowania, gdy istnieją bariery dla wolności. Na przykład uwięziony człowiek wie, że wolność jest poza murami więzienia, które oddzielają go od reszty świata.

Dzisiaj wolności jest teoretycznie tak wiele, że zaczynamy mieć inny problem. Wolność zaczyna być utożsamiana z do-wolnością. Wolność słowa bywa używana do uzasadniania wybryków polegających na używaniu jawnie agresywnego języka pod adresem niektórych osób, lub grup społecznych, a wolność wyboru bywa wykorzystywana do tłumaczenia nic-nierobienia przez młodych ludzi, którzy wolą trwać w swoistym letargu, niż brać odpowiedzialność za swoje życie.

Dlatego warto podkreślić, że nie ma prawdziwej wolności bez odpowiedzialności.

Wolność jednostki nie oznacza dowolności, jeżeli ogranicza wolność innych jednostek, czyli inaczej mówiąc, "wolnoć Tomku w swoim domku", dopóki nie uprzykrzasz swoimi zachowaniami życia sąsiadom, innym członkom społeczności, czy społeczeństwa.

Nie jesteśmy samodzielnymi atomami wędrującymi w pustej i bezkresnej przestrzeni. Nie! Potrzebujemy siebie wzajemnie i dlatego przestrzeń naszej osobistej wolności jest ograniczona - warto o tym pamiętać.

Wolność z uwzględnieniem odpowiedzialności oznacza także na planie osobistym, że możemy dokonywać wolnych wyborów, ale powinniśmy także przyjąć konsekwencje tych decyzji, wszak istnieje prawo przyczyny i skutku.

Każda przyczyna ma swój skutek, każde działanie ma swój efekt - bardziej lub mniej spodziewany, ale realny, który na pewno odczujemy. Każde działanie wiąże się ze zmianą, na którą powinniśmy się przygotować i wziąć na swoje barki odpowiedzialność za skutki tej zmiany, jeśli my ją wywołaliśmy. 

Odrzucanie prawa przyczyny i skutku, i przerzucanie odpowiedzialności za efekty zmiany na innych, jest niezdrowe - to budowanie roli ofiary. Granie ofiary jest o tyle niezdrowe, że jest wypieraniem świadomego doświadczania skutków własnych działań. 

To nie rozwija człowieka, nie buduje ducha, a jedynie utrwala potęguje frustrację, uczucie goryczy i umacnia poczucie urazy do innych ludzi, do świata, powoduje podziały na tę lepszą część świata, która dostarcza przyjemności oraz tę gorszą, z ludźmi, którzy dostarczają nieprzyjemnych doznań, podczas gdy te doznania są tak naprawdę tylko i wyłącznie nasze, są rezultatem naszych myśli i postaw.

Dlatego na blogu i w podcaście często przypominam, że to Ty jesteś całkowicie odpowiedzialny za to jak reagujesz na to, czego doświadczasz, a Twoje myślenie na temat tego, co właśnie doświadczyłeś, przekłada się na Twoje emocje i odczucia fizyczne, warunkuje Twoją reakcję na sytuację.

Prawdziwa wolności smakuje lepiej, właśnie dlatego, że niesie ze sobą pewien ciężar i cenę. Nie ma wolności bez odpowiedzialności!

Może się wydawać, że żyjemy w rzeczywistości, która oferuje nieskończone możliwości wyboru, ale każdy z tych wyborów, każda z bramek niesie swój określony koszt, który nadaje jej prawdziwej wartości.

Fajne? Podziel się na

About the Author

Autor bloga ProstyFacet.pl. Tworzę strony internetowe w Wordpressie. Biegam, kocham taniec, czytam w jęz. angielskim i francuskim. Choć jestem inżynierem, zawsze interesował mnie człowiek.

Leave a Reply 0 comments

Leave a Reply: