Twój Niezawodny Anioł Stróż

Kiedy jesteśmy w kłopocie, w dołku musimy się z czymś sami mierzyć, czasami nachodzi nas tęsknota, za kimś, za czymś, kto podałby nam pomocną dłoń. Czasem jest to tęsknota za przyjacielem, czasem za ukochaną osoba, w jeszcze innym przypadku za osobistym aniołem stróżem, który dostrzega naszą sytuację i widzi ją lepiej niż my sami, potrafi nas zrozumieć i gdyby tylko był w tej chwili przy nas, w jednej chwili, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki roztopiłby nasze smutki i wyzwolił nas z naszej niedoli i nieszczęścia.

"Jeśli umiesz liczyć, licz na siebie" - to powiedzenie sprowadza nas do świata realnego i przypomina, że za wszystko, co nam się przytrafia ostatecznie i w pełni jesteśmy odpowiedzialni my sami. Nie ma magicznych rozwiązań i dróg na skróty - niestety.
A jednak nadal tęsknimy za szybkim ratunkiem.

Ten wyimaginowany przyjaciel, którego przywołujemy myślami w gorszej chwili, jest kimś, kto ucieleśnia naszą potrzebę do polepszenia swojego samopoczucia, bo nikt nie lubi tkwić w niedostatku wewnętrznym. Wykorzystajmy tego przyjaciela do wglądu w siebie i rozpoznania prawdziwej potrzeby, braku, który czujemy w sobie i... ruszmy do przodu - kroczek, po kroczku w kierunku zaspokojenia sobie tej potrzeby.

To trudny, ale bardzo ważny i co trzeba przyznać, odważny krok. Często, kiedy pogrążamy się w samotnym rozmyślaniu nad swoim trudnym położeniem, złożonym problemem, przywołujemy kogoś z niebytu, kogo nie ma w tej chwili przy nas, nie zauważamy wtedy, jak bardzo zapadamy się w sobie, jak bardzo zamykamy przez prawdziwym światem.
Te sytuacje można wykorzystać w taki sposób, żeby wyjść ze swoją wewnętrzną potrzebą na prawdziwy świat - do ludzi i powiedzieć co nas prawdziwie gryzie. Otworzyć się, zamiast zamykać, izolować i wzywać anioła, rodzica, bliską osobę, której nie mamy przy sobie.

Otwieranie się na problem, mówienie o nim jest bardzo trudne, wymaga odwagi i przebicia się przez własne, ograniczające przekonania. Anioł stróż jest w tym wypadku tylko poduszką ratunkową, tęsknotą za komfortem, iluzją.

Nie szukaj anioła - wyjdź ze swoim bólem na zewnątrz, wyciągnij go z duszy, spróbuj zrozumieć i opisać, wyjdź na świat, do ludzi, lub zrób plan i daj sobie czas jaki trzeba, aby zalepić pustkę, którą odczuwasz.

Jesteśmy cieleśni i cielesność, działanie, wyjście na zewnątrz, a nie zapadanie wewnątrz i wzywanie wewnętrznych głosów, liczy się bardziej, jest najlepszym balsamem dla Twojej duszy.

Fajne? Podziel się na

About the Author

Autor bloga ProstyFacet.pl. Tworzę strony internetowe w Wordpressie. Biegam, kocham taniec, czytam w jęz. angielskim i francuskim. Choć jestem inżynierem, zawsze interesował mnie człowiek.

Leave a Reply 0 comments

Leave a Reply: