Sfera domysłów = Skażony Teren!

Przyznaję się do nierozważnego działania. Mimo faktu, że postanowiłem sobie nie komentować w social-mediach wpisów na tematu polityczne, to wyłamałem się wczoraj z tego postanowienia i coś skomentowałem.

Komentarz dotyczył mema, który został spreparowany jako rzekoma wypowiedź niedawno mianowanego min. zdrowia, a był de facto wyciągniętą z kontekstu sentencją z deklaracji wiary, którą podpisał. Czyli w mojej ocenie manipulacja, która nikomu nie przynosi dobra, bo… jak widać było po komentarzach, większość z nich była emocjonalna i również mieściła się w sferze domysłów i domniemywań.

Zostawmy politykę. Tak, jak większość zniekształceń poznawczych, o których pisałem tu na blogu, tak w tym przypadku na bazie jednego obrazka wiele osób dopisało sobie historie, w które wierzy i które są spójne z ich stanowiskiem i światopoglądem.

Niby nie ma w tym nic złego, bo wszyscy upraszczamy sobie rzeczywistość i ją filtrujemy, ale jednak nie zawsze wyrządza to szkodę czyjemuś wizerunkowi i nie ważne z jakiej partii pochodzi dany człowiek, to jednak przypina się mu łatki. Czy mamy prawo sugerować co ktoś powiedział, albo co ktoś myśli na podstawie niejasnych faktów, tendencyjnej prezentacji?

I tak i nie. Wolność słowa jest podstawą naszej Zachodniej Cywilizacji i długo o nią walczyliśmy, ale ma swoje zastosowanie dopóki kogoś nie znieważymy.

A bardzo łątwo jest przekroczyć tę cienką granicę między “doklejaniem komuś gęby” (jak by to ujął Gombrowicz).

OK, ponownie świat zewnętrzny i wróćmy do tematu.

Domysły. Bierzemy za nie odpowiedzialność. Bierzemy zawsze odpowiedzialność za swoje własne iluzje, którymi chcemy się karmić. Anonimowość wypowiedzi w internecie może zachęcać do tego, żeby publicznie dzielić się swoimi emocjami, zwłaszcza żalem i rozczarowaniem, lub bezsilnością. Jesteśmy ludźmi, nie robotami - to dość zrozumiałe, że przeżywamy to, czego doświadczamy na poziomie emocjonalnym.

Tylko warto zadać sobie pytanie co się stanie, jeśli zacznę dzielić się czymś, co jest oparte w większości na domysłach, jest głównie moim własnym przeżyciem, historią którą sobie opowiedziałem.

Ktoś może to sprawdzić. Zweryfikować i powiedzieć, że nie jest tak, jak napisaliśmy. Kolejnym krokiem powinno być przyznanie się do błędu, uderzenie się w pierś, jeśli rzeczywiście coś bardzo przeinaczyliśmy. Powiedzieć to - Tak, myliłem się! Niestety…

Ale lubimy wierzyć w swoje racje i bronić ich za wszelką cenę, racjonalizować sobie swoje emocje, lub co gorsza “odwracać kota ogonem” i zamiast powiedzieć, że czegoś nie wiedzieliśmy i sobie to po prostu uzupełniliśmy własnymi przemyśleniami i to jest tylko nasze gdybanie, to wielu z nas idzie w zaparte, bo chcemy wierzyć, że jesteśmy bezpieczni i nieomylni w swoim kawałku subiektywnej rzeczywistości, iluzji jaką sobie wytworzyliśmy.

To smutne, bo świat byłby dużo lepszy, gdybyśmy w chwilach niepewności sprawdzali fakty, byli gotowi na zmodyfikowanie swoich myśli i poglądów, jeżeli okaże się, że były oparte na czymś wątpliwym i kruchym, wręcz nieprawdziwym.

No dobrze, ale gdzie są granice naszego światopoglądy, tych myśli, które “są nasze” i nie chcemy ich zmieniać. Przecież nie możemy wiecznie modyfikować nasze myślenia, gdzieś musi istnieć baza, na której się opieramy, bo do końca naszego żywota nie będziemy wiedzieć wszystkiego - “wiem, że nic nie wiem” - taka dobra zasada zdrowej pokory myślowej.

Tak naprawdę chodzi o integralność, o wyznaczenie sobie pewnych wartości, które wyznajemy. To one są naszą bazą, to do nich będziemy się odwoływać w chwilach, w kórych będziemy musieli coś rozsądzić, dokonać wyboru.

Wartości to coś całkiem podstawowego, prostego, poglądy to już bardziej złożone konstrukty. Możesz zmienić niektóre poglądy, lecz wartości lepiej jest zachować, bo one nas kształtują jako ludzi i wyznaczają kierunek tego, do czego dążymy w życiu.

Tak więc… więcej rozumu, więcej spójności z wartościami, w które głęboko wierzymy, mniej domysłów, a więcej weryfikowania tego, o czym piszemy, co przekazujemy dalej.

Będzie się nam wtedy żyło lepiej. Nie będziemy wtedy infekować otoczenia, w którym żyjemy błędnymi posądzeniami lub chybionymi stwierdzeniami.

Wszystkiego dobrego i dużo dystansu (do siebie)!

Fajne? Podziel się na

About the Author

Autor bloga ProstyFacet.pl. Tworzę strony internetowe w Wordpressie. Biegam, kocham taniec, czytam w jęz. angielskim i francuskim. Choć jestem inżynierem, zawsze interesował mnie człowiek.

Leave a Reply 0 comments

Leave a Reply: