Przepraszam – jak przepraszać konstruktywnie?

Niektórzy podają, że istnieją trzy magiczne słowa, które mają niezwykłą moc działania. Acha moc działania… jakiego? Magia… czyli co? Dość niesprecyzowane to działanie.

Te słowa, to: przepraszam, proszę i dziękuję.

Skupię się dziś tylko na pierwszym, odzierając je z przypisywanej magii i rozkładając na czynniki pierwsze.

Czy powinniśmy przepraszać zawsze?

Nie do końca. Przeproszenie może być wykonane w sposób dysfunkcyjny. Kiedy tak się dzieje? Wówczas, gdy przepraszasz dla “świętego spokoju”, mówisz “przepraszam”, żeby uciąć głębszą dyskusję na temat swojego postępowania, lub emocji, które są w tę sytuację zaangażowane.

Takie przeproszenie jest nieskuteczne i może zostać odebrane przez osobę, która coś Ci zarzuca, jako “odczep się”. Dlaczego?

Jest to widoczne zwłaszcza w związkach - kłótnie rozpoczynają się o drobne, niby nieistotne rzeczy, lub o sytuacje, które nagminnie się powtarzają, jednak wcale nie chodzi o to, że zrobiłeś coś nie tak, chodzi bardziej o postawę, o intencje, które sprawiają, że tak się dzieje.

Rozwiązaniem problemu nie będzie ani przeproszenie i powrót do swojej rutyny, ani uciekanie od głębszego przeanalizowania przyczyny problemu, o wgląd w siebie i sprawdzenie swoich emocji.

Suche “Przepraszam!” rzucone w odpowiedzi na “grubszy” zarzut zostanie odebrane jako odcięcie się, odgrodzenie się od konfrontacji.

Jak użyć “przepraszam” w sposób funkcjonalny?

Takie przeprosiny brzmią wewnątrz Ciebie nie jak “ok, zamknij się”, tylko bardziej jak “chcę wysłuchać Ciebie i zrozumieć jakie masz emocje.”. To przepraszam otwierające, a nie zamykające dyskusję.

Niektórzy z nas mają problem z przepraszaniem, bo uważają, że to jest jak poddanie się na pewnym polu, że wiąże się z przyznaniem komuś pełnej racji. To nienajlepszy instynkt, nad którym warto popracować.

Nikt z nas nie jest idealny i z całą pewnością każdy z nas znajdzie coś, za co może przeprosić. Żadna sytuacja nie jest wzorcowa, na pewno możesz znaleźć coś, co można było zrobić lepiej.

Dlatego mam propozycję.
Następnym razem, gdy będziesz w sytuacji, gdy ktoś Ci coś zarzuca, użyj empatii, postaraj się zrozumieć emocje tej osoby, nie broń się przyznaniem się do ułomności, jeśli zauważasz, że rzeczywiście jest jakieś ziarno prawdy w tym, co jest Ci zarzucane - powiedz:

“Przepraszam, z całą pewnością są sytuacje w których … (robię to i to, zachowałem się tak i tak) … czuję, że to Ciebie … (np. złości, albo sprawia, że czujesz się rozczarowany/-a), powiedz mi, jak się z tym czujesz, chcę lepiej zrozumieć Twoje emocje.”

Zauważ, że takie sformułowanie wcale nie jest równoznaczne z poddaniem się, ani tym bardziej z braniem winy na siebie. To tylko stwierdzenie pewnego faktu (nie jestem idealny), które jest na tyle zaskakujące, że pomaga rozbroić emocje, do tego jest to połączone z empatycznym i pełnym szacunku do osoby, która wnosi pretensje i pozwala zrobić dla niej przestrzeń do podzielenie się tym co znajduje się głębiej pod jej pretensjami i emocjami.

Inne sformułowania otwierające, których możesz użyć:

  • “Muszę przyznać, że … “
  • lub “Czasami/zdarza mi się …”
  • + komunikat dotyczący Twoich emocji “... czuję, że…”
  • + “...opowiedz mi więcej o tym.”

To jest dopiero magia, prawdziwa magia, która rozbraja konflikty i otwiera na dyskusję o tym, co jest najgorętsze (emocjach) i pozwala poszukać przyczyny tychże.

I co chyba najważniejsze:

To nie pojedyncze słowa są magiczne i mają moc, tylko wewnętrzna intencja z jaką je wypowiadamy. Ważne, żeby przekaz słowny był spójny z tym, co czujemy wewnątrz, w przeciwnym razie druga osoba wyczuje niezdrowy rozdźwięk, między tym co komunikujesz, a tym co może wyczytać z tonu Twojego głosu, mowy ciała i innych czynników.

Przepraszam, to tylko dopiero, liczy się kontynuacja.

Fajne? Podziel się na

About the Author

Autor bloga ProstyFacet.pl. Tworzę strony internetowe w Wordpressie. Biegam, kocham taniec, czytam w jęz. angielskim i francuskim. Choć jestem inżynierem, zawsze interesował mnie człowiek.

Leave a Reply 0 comments

Leave a Reply: