Gdy ktoś Ci robi na złość…

Warto sobie zdać sprawę z dwóch rzeczy:

  1. Wpływ 100% masz tylko na siebie i na swoje reakcje na to, czego doświadczasz z otoczenia.

  2. Każdy z nas, kto jest dorosły jest odpowiedzialny w 100% za swoje emocje.

W psychologii istnieje takie pojęcie, jak “locus of control” (ang. poczucie umiejscowienia kontroli). LOC określa to, w jakim stopniu ludzie wierzą, że mają władzę nad wydarzeniami w ich życiu. LOC może być wewnętrzny lub zewnętrzny.

Osoba z wewnętrznym poczuciem umiejscowienia kontroli wierzy, że może wpływać na wydarzenia i ich wyniki.

Osoba z zewnętrznym poczuciem umiejscowienia kontroli obwinia za wszystko czynniki zewnętrzne.

Jest to bardzo istotne rozróżnienie, bo w ogromnym stopniu warunkuje przekonania człowieka. Czy wierzysz w indywidualizm i to, że masz to, co sam sobie wypracujesz w życiu, a może jestem cząstką systemu, większego kolektywu i jestem zależny od innych, albo też wierzę, że moje działania są uzależnione od siły wyższej, bóstwa, czy zrządzenia losu.

W przypadku, gdy masz wewnętrzne umiejscowienie poczucia kontroli, w łatwiejszy sposób będziesz przyjmował konsekwencje wynikające z Twoich działań i kształtował na tych doświadczeniach poczucie odpowiedzialności za swoje czyny.

Wracając do tego, co na wstępie. Gdy ktoś robi mi na złość…

Mogę “wkręcić się” emocjonalnie w jego negatywne emocje, które są tak naprawdę moimi emocjami. Mogę w dużym stopniu zneutralizować te emocje negatywne, które powstają we mnie poprzez zmianę myślenia.

Na przykład testując swoje myśli na temat sytuacji i sprawdzając, czy rzeczywiście to ktoś mi robi na złość, czy tylko zakładam, że robi mi na złość, a może po prostu przeżywa swoje emocje, a ja na nie reaguję po ludzku dlatego, że jestem empatyczny.Może jednak okazać się, że czyjeś nerwy wywołują we mnie przekonanie, że jestem atakowany, lub to, co ktoś mówi do mnie w złości jest jakąś prawdą na mój temat. To tylko przekonania - z reguły błędne, które warto poddać weryfikacji.

Oczywiście bez względu na to, czy wierzymy, czy nie w to, co ktoś do nas mówi, lub w prawdziwość swoich przekonań, to i tak ulegamy w pewnym stopniu tzw. “zarażeniu afektywnemu”, czyli przejmujemy część emocji drugiej osoby z samego faktu, że komunikaty niewerbalne też przekazują emocje, a nasz mózg posiada “neurony lustrzane”, które są odpowiedzialne za naśladowanie innych członków nasze “stada”.

Gdy ktoś mi robi na złość, a ja nie czuję się z tym dobrze, mam prawo to zakomunikować i mam moc zmienić negatywne emocje, które powstają we mnie w tej chwili.

Gdy ktoś mi robi na złość jest czasem tylko moim założeniem. Może się okazać, że ktoś reaguje tak, jak potrafi, nie kontroluje siebie, ale nie jest to skierowane celowo we mnie.

Gdy ktoś mi robi na złość, z pewnością nie warto żebym ja mu czynił to samo.

Gdy ktoś mi robi na złość, to mój świat nie musi się od tego chwiać, a już tym bardziej zawalać. Mam wybór, mam wolność reakcji na to, co mnie spotyka, o ile wierzę w to, że sam mam wpływ na swoje myśli, a przez to emocje.

Mogę wybrać zewnątrzsterowność i się poddać temu, co na mnie leci, albo wybrać wewnątrzsterowność i zdecydować w jakim kierunku wszystko dalej pójdzie.

Fajne? Podziel się na

About the Author

Autor bloga ProstyFacet.pl. Tworzę strony internetowe w Wordpressie. Biegam, kocham taniec, czytam w jęz. angielskim i francuskim. Choć jestem inżynierem, zawsze interesował mnie człowiek.

Leave a Reply 0 comments

Leave a Reply: