Cisnąć czy nie cisnąć?

Cisnąć, żyłować się, wypruwać sobie flaki, żeby mieć coś wielkiego - duży dom, 10 milionów na koncie, dużą firmę, w której dajemy pracę 50 osobom.

Czy warto tak się żyłować?

To tak naprawdę źle postawione pytanie.

Jeśli tak postawisz sobie pytanie, to alternatywą dla żyłowania będzie ograniczenie swoich marzeń, celów. Nie o to przecież chodzi!

Właściwe pytanie jest "W jakim czasie chcę osiągnąć to, co sobie zaplanowałem, żeby się nie zajeździć i nie zrobić tego kosztem innych obszarów życia?”.

Nie chodzi o to, żeby robić więcej w jak najkrótszym czasie i być jak koń wyścigowy, który skacze przez płotki i spina się przed każdą przeszkodą, żeby przebiec kilka metrów i spiąć się do kolejnego skoku i tak aż do ostatniej przeszkody - w dodatku na punkty i na czas.

Sztuką jest być długodystansowcem i zrozumieć, że suma wielu drobnych czynności w dłuższym czasie daje wymierne efekty.

Nie musisz być w ciągłym napięciu jeśli poświęcisz się systematycznemu dążeniu do celów rozłożonych na małe kroki.

Tak, jak pisarz pisze książkę strona po stronie przez całe miesiące, tak jak biegacz trenuje każdego dnia i przebiega kilka kilometrów, by później przebiec maraton, tak samo Ty i ja możemy osiągnąć wiele rozkładając siły i cierpliwie dążąc do wielkich celów.

Tylko nie osiągajmy tego przez ich umniejszanie.

Fajne? Podziel się na

About the Author

Autor bloga ProstyFacet.pl. Tworzę strony internetowe w Wordpressie. Biegam, kocham taniec, czytam w jęz. angielskim i francuskim. Choć jestem inżynierem, zawsze interesował mnie człowiek.

>