Bieganie – jutro sprawdzian i jeden etap na drodze do marzenia!

Kiedyś ubzdurałem sobie, że fajnie byłoby zaliczyć w życiu jakiś maraton. I wszystko zostałoby po staremy, gdybym... nie zapisał sobie tego marzenia. 

Wyrzucenie czegoś z głowy na kartkę, to pierwszy krok podjęcia działania w kierunku urzeczywistnienia tego, co zapisaliśmy. To świetne, bo z jednej strony oczyszcza głowę z podświadomych myśli, które w przeciwnym razie pracowicie zataczałyby pętle, gnieździły się w podświadomości i przeszkadzały. Zapisanie po prostu zdejmuje Ci ten ciężar - porządkuje myśli dzięki temu, że uwalnia miejsce w głowie.

Z drugiej strony - chyba tak jest z celami, że łatwiej wyobrazić sobie drogę do nich, jeśli na nie spojrzymy. To jak z wędrówkami po górach - idziesz i idziesz, ale wiesz, że na samym szczycie jest wierzchołek góry, który widziałeś z dołu - to Twój CEL!

Po trzecie - "to, co zapisane - jest, a tego, co niezapisane - nie ma!". Zapisując coś na kartce, w zeszycie, czy pamiętniku, nadajesz temu formę fizyczną, dodajesz nowy wymiar myśli. To tak, jakbyś stworzył postument, który będzie Ci codziennie przypominał, co masz na nim umieścić. 

Zapisanie swojej myśli, to pierwszy etap. Drugim jest podzielenie wielkiego zadania na mniejsze i jeszcze łatwiej widoczne, wręcz namacalne, jak kolejne drzewa, charakterystyczne punkty i znaki na szlaku, które sygnalizują Ci, że zbliżasz się do celu, jesteś bliżej wierzchołka.
Bez względu na to, czy poruszasz się we mgle, czy w normalnych warunkach - wyraźnie widzisz ten pierwszy mini-etap - drzewo, do którego musisz dojść, żeby być o parę kroków bliżej do wierzchołka, na który się wspinasz.

Do tego wyobrażasz sobie jak będzie tam - za zakrętem, za kolejnym drzewem, za przydrożną skałą i - na samym szczycie. Zaczynasz czuć to, co Cię czeka - wyobrażasz sobie oddech, który złapiesz na górze, gdy zakończysz wspinaczkę.

I tak... w naturalny sposób realizuje się zadanie, krok po kroku, z początku powoli, a potem napierając coraz silniej i silniej.

Moim pierwszym etapem do maratonu jest Bieg Niepodległości i jestem tym podekscytowany. Wiem, że to tylko 10 kilometrów + fajna idea. Dla jednych pestka, ale... mógłbym przecież również dobrze posiedzieć dzisiaj przed telewizorem, albo strzelić sobie piwko, albo dwa.

Ale chcę, pragnę przebiec w przyszłym roku maraton i nie piwko mnie cieszy.

Więcej o mojej drodze do jutrzejszego biegu na tej stronie.

A innym warszawskim biegaczom-amatorom (i zawodowcom też) chętnie przybiję piątkę jutro - na mecie!

Do zobaczenia, do przeczytania!

Aktualizacja 11.11.2017 - Udało się! Tutaj mini-relacja.

Bieganie
ZałożeniaPo co mi to? (moje WHY): Dla zdrowia, bo chcę czuć, że mogę coś robić fizycznie i to z coraz[...]
Fajne? Podziel się na

About the Author

Autor bloga ProstyFacet.pl. Tworzę strony internetowe w Wordpressie. Biegam, kocham taniec, czytam w jęz. angielskim i francuskim. Choć jestem inżynierem, zawsze interesował mnie człowiek.

Leave a Reply 0 comments

Leave a Reply: